
Obóz szkoleniowo-wypoczynkowy pozostał już tylko w pamięci uczestników. Mimo to należy się ukłon retrospekcji, a więc wspomnieć należy skansen w Szymbarku na Kaszubach, gdzie mieliśmy okazję podziwiać m.in. najdłuższą deskę świata mierzącą 36,83m wpisaną do księgi Guinessa. Nasz błędnik oszalał w domu postawionym „do góry nogami”, wzięliśmy udział w „nalocie głośnikowym” w bunkrze Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski". Zwiedziliśmy również Dom Sybiraka. Już na miejscu, po rozlokowaniu się w pokojach mogliśmy rozkoszować się nadmorskim klimatem spacerując plażą i chłonąc naszymi stopami przyjemność piaskowej i wodnej rozkoszy. Pogoda nam dopisywała, słoneczko nie szczędziło swoich walorów.
Specyficzną właściwością i jednocześnie korzyścią naszego pobytu nadmorskiego to występowanie w powietrzu aerozolu morskiego, który składa się z kryształków soli morskiej i jodu. Na co on wpływa każdy chyba wie, nieocenione właściwości odkrywaliśmy każdego dnia. Teraz już nasi obozowicze szybko odpowiedzą na pytanie: Co może morze. Dyskoteka, atrakcje Wesołego Miasteczka, zawody sportowe, Festiwal Satyry i Piosenki Obozowej, ognisko, otrzęsiny to szeroki wachlarz możliwości zrealizowanych, który pozostawił niezatarty ślad w naszej pamięci. Nie mogliśmy pominąć największego w Polsce Parku Jurajskiego, który powstał na 20 hektarach. Oszałamiający wizerunek dinozaurów przykuł naszą uwagę. Spacerkiem doszliśmy do Muzeum Motyli Świata, gdzie dowiedzieliśmy się wielu ciekawych informacji o motylim życiu. Okazy ponad 3000 egzotycznych motyli zbieranych przez dwa pokolenia zachwycały nie tylko swoją wielkością, ale i wszystkimi kolorami tęczy. Trzeba przyznać, że taka atrakcja wzrokowa miała pryzmatyczny wymiar. Na pamiątkę można było zakupić paszport turystyczny „Księstwo Łeba”, a w nim niecodzienny tekst błękitnej krainy:
„Kto patrzy pustymi oczyma Ten widzi tylko piasek Jednak w czyim sercu piękno Temu jawi się kraj cudowny”.
Swoje odbicia, jak w krzywym zwierciadle zwykłe i niezwykłe podziwialiśmy w Gabinecie Luster. Nie każdy gabinet wywołuje tyle śmiechu ;) W drodze powrotnej wysłuchaliśmy muzyki peruwiańskiej znanej również jako muzyka indiańska lub muzyka andyjska, gdzie króluje fletnia Pana. Dla pasjonatów dalekich podróży atrakcją okazał się rejs statkiem stylizowanym na wzór piracki. Wypłynęliśmy z portu zostawiając za sobą piaskowe wojaże. Niektórzy poczuli bezmiar niepewności, uległości przed widokiem bezkresnego Morza Bałtyckiego. Bryza morska smagała twarz, chciałoby się krzyknąć – Ahoj! Kapitanie. Niejeden ochotnik dostał takie miano, sterowanie statkiem nie jest takie trudne. Ochotników było sporo, więc chyba warto było stanąć za kółkiem ;) Na zakończenie naszej podróży wróciliśmy jeszcze raz do kąpieli wodnych korzystając z sopockiego Aqua Parku. Jak przystało na samą nazwę obozu w trakcie odbywały się zajęcia taneczne. To tyle w telegraficznym skrócie ;) Zniecierpliwionych zapraszam do galerii
J.I.
|